Świadectwo Floribeth Mora Diaz z Kostaryki

   W niedzielę, 1 czerwca przebywała w Łańcucie wraz z mężem i dwoma synami Floribeth Mora Diaz – Kostarykanka, której uzdrowienie ze śmiertelnej choroby wybrano jako cud do kanonizacji papieża Jana Pawła II. Swoje świadectwo cudu przekazała podczas mszy świętych w naszym kościele parafialnym. Jej wypowiedzi tłumaczył wiernym ojciec Franciszek Filar , pracujący na co dzień na misji w Kostaryce. Podczas mszy świętej o godz. 11., której przewodniczył ks. Maciej Kandefer, Floribeth Mora Diaz otoczyły uczestniczące w Eucharystii dzieci, które pytały ją o szczegóły związane z jej cudownym uzdrowieniem.

Zobacz materiał TV Łańcut

   Kostarykanka od 2 maja podróżuje po Polsce. Pielgrzymka do Ojczyzny Jana Pawła II jest jej podziękowaniem za dar łaski jakiego doznała za jego wstawiennictwem, dzięki któremu została uzdrowiona z nieuleczalnej choroby – tętniaka mózgu. W swojej pielgrzymce po Polsce odwiedziła już rodzinne miasto Karola Wojtyły – Wadowice, Zakopane, Częstochowę, Kraków, Oświęcim, Zamość, Lublin a także Husów i Kraczkową. Z wykształcenia jest prawnikiem, ma czworo dzieci, mieszka w mieście Tires Rios. Do naszego kraju przyleciała na zaproszenie księży werbistów. [Adam Kunysz]

***
Pod koniec kwietnia częściowo sparaliżowana Mora Diaz powróciła do domu. Z każdym dniem traciła siły. Modliła się do Jana Pawła II i miała przy łóżku jego portret na okładce pisma. Na werandzie domu jej mąż wykonał ołtarzyk poświęcony papieżowi, z którym czuli się oboje związani od jego pielgrzymki do Kostaryki w 1983 roku. 1 maja 2011 roku obejrzała w telewizji transmisję z beatyfikacji polskiego papieża. Jej rodzina poszła zaś na stadion, gdzie również można było obejrzeć przekaz z Watykanu.
Po obejrzeniu transmisji kobieta zasnęła. Opowiadała potem : „Usłyszałam głos, który mówił do mnie: Podnieś się, nie lękaj się”. „Byłam zaskoczona i patrzyłam dalej na pismo, powiedziałam: „Tak” i wstałam”- wspominała. Czuła się już dobrze, a jej siły zaczęły stopniowo wracać w kolejnych tygodniach.
Doktor Vargas Roman, który konsultował przypadek Mory Diaz z innymi specjalistami, orzekł po zbadaniu pacjentki, że nie jest w stanie z medycznego punktu widzenia wytłumaczyć ustąpienia wszystkich symptomów tętniaka. Był pewien swej wcześniejszej diagnozy i do tego stopnia zaskoczony, że podejrzewał, że pomylono wyniki badań i obraz z tomografii. Nie wykazała ona bowiem obecności tętniaka; całkowicie zniknął. W wywiadzie powiedział: „Nie znalazłem żadnych podstaw naukowych, by wyjaśnić, dlaczego tętniak zniknął. Jeśli to cud, to głos w tej sprawie należy do Kościoła. Ja, jako katolik w to wierzę”.
Zaprzyjaźniony z rodziną ksiądz z położonego niedaleko jej domu sanktuarium, gdzie przechowywana jest od 2011 roku relikwia Jana Pawła II, poradził jej, aby o swym przypadku zawiadomiła Watykan. Swoje świadectwo uzdrowienia Kostarykanka wysłała wiosną 2012 roku w e-mailu opisując szczegółowo kolejne etapy choroby. Przed uznaniem cudu JPII 50-latka przeszła badania w rzymskiej klinice Gemelli. Przebywała tam w tajemnicy przez dwa tygodnie w październiku 2013 r. Przypadek badały też komisje teologów i hierarchów .
Podczas kanonizacji Jana Pawła II była w Watykanie, niosła do ołtarza relikwiarz z krwią polskiego papieża.

31 maja 2014|